✨ Inspiracja: odrodzenie, lekkość, elegancja, emocje, trochę po prostu życie
✨ Wzór: "Ozdobna chusta" wersja by Sweetland
✨ Materiał: motek od Wolleamore, 1400 m, bambus/bawełna
Zdarzają się momenty, kiedy prosty wzór potrafi zaskoczyć bardziej niż najbardziej skomplikowany projekt. Dzieje się tak zwłaszcza wtedy, gdy wraca po raz drugi — już nie jako ta sama historia, ale jej zupełnie nowe odbicie.
Kilka wpisów temu przedstawiłam chustę wykonaną dokładnie tym samym wzorem - Chusta, która zostaje blisko. Czarno-szara, cięższa w odbiorze, cicha, elegancka i melancholijna. Powstawała w innym czasie, z inną intencją, a także odmienną energią między rzędami. Wtedy ten prosty, powtarzalny rytm był potrzebny właśnie taki — spokojny, tak prosty, że niemal surowy.
Tym razem ten sam wzór wrócił do mnie w zupełnie innych kolorach: jasny beż, ecru, zgaszony róż na wykończeniu... Odcienie lekkie, trochę jak pierwsze cieplejsze poranki po długiej zimie oraz miękkie światło wpadające do sypialni przez muślinowe zasłony. I nagle okazało się, że prawie identyczny układ oczek może opowiadać zupełnie inną historię. To fascynujące, jak bardzo kolor zmienia odbiór rękodzieła.
Zauważyłam, że przy tej chuście pracowało mi się zupełnie inaczej. Nie było w niej tej samej potrzeby zamykania się w rytmie powtarzalnych rzędów, mierzenia się z myślami czy emocjami. Pojawiło się więcej światła, więcej oddechu. Trochę tak jakby włóczka przypominała, że wiosna nigdy nie przychodzi gwałtownie — najpierw pojawia się właśnie w takich drobnych zmianach: w jaśniejszym świetle, w cieplejszym odcieniu, w kolorze włóczki wybieranym uczuciem i emocją.
Myślę, że dlatego tak bardzo lubię wracać od czasu do czasu do prostych wzorów - dlatego, że one nie narzucają jednej historii. Są jak puste strony, które za każdym razem zapisuje się czymś innym. Czasem melancholią. Czasem spokojem. A czasem czymś dużo lżejszym, czego jeszcze nawet nie umiemy nazwać.
W rękodziele często mówi się o technice, schematach i liczbie oczek. Ale dla mnie równie ważne jest to, jakie emocje niosą kolory, bo one naprawdę potrafią wpływać na nastrój. Nie tylko wtedy, gdy je nosimy, ale też wcześniej - już w samym procesie tworzenia.
Beże i ecru uspokajają mnie bardziej niż intensywne barwy, a zgaszony, ledwie widoczny róż wnosi miękkość, ale bez przesadnej słodyczy. Razem tworzą coś bardzo lekkiego, choć sam wzór pozostaje dokładnie taki sam jak wcześniej.
Bardzo doceniam to w twórczości — świadomość, że nawet kiedy wracamy do czegoś znajomego, nigdy nie tworzymy dwa razy tej samej rzeczy. Każda jest wyjątkowa i niepowtarzalna - z innym ładunkiem, innym przesłaniem, inną energią, innym celem, innym punktem odniesienia... Tak samo jak nigdy nie jesteśmy dokładnie tą samą osobą, która trzymała włóczkę w dłoniach kilka miesięcy wcześniej.




0 comments