✨ Inspiracja: prezent, wspomnienia, stare dobre czasy, nieco sentymentu i odrobina słodkiego
✨ Wzór: mech
✨ Materiał: motek od Wolleamore, ok. 1800 m
Przyjaciele są jak ciche anioły, które podnoszą nas, kiedy nasze skrzydła zapominają jak latać.
~ Antoine de Saint-Exupéry, Mały książę
Zdaję sobie sprawę, że to oklepany cytat i pojawia się wszędzie, gdzie tylko można, ale dla mnie ma szczególne znaczenie, głównie ze względu na to skąd pochodzi. Mały Książę jest dla mnie tak wielowymiarowym dziełem literatury, że za każdym razem, gdy po niego sięgam, odkrywam w nim coś nowego, bardziej aktualnego.
Niektóre relacje są jak stare ścieżki w lesie, nawet jeśli przez lata zarosną ciszą, wystarczy jeden krok, żeby przypomnieć sobie, dokąd prowadziły. To niesamowite, w jaki sposób czas, który my liczymy w latach, jest niczym wobec wciąż żywych uczuć.
Prosty wzór chusty w kolorach ciepłego brązu, beżu i przygaszonego różu... Trochę jak moje lekko zakurzone wspomnienia — nieidealne, ale miękkie od czasu, który zdążył osadzić się na nich warstwą spokoju. Trochę vintage vibe, trochę flapper girl, odrobina charlestona (i zazdrości z powodu posiadania przeze mnie lepszej kiecki na szkolnym przedstawieniu), a to wszystko okraszone lekkim chaosem, dobrym gustem i historią, której nie da się opowiedzieć w kilku zdaniach.
Ta chusta powstawała jako prezent dla wyjątkowej osoby, mojej przyjaciółki. Choć właściwie bardziej pasowałoby powiedzieć: dla relacji, która wróciła do mnie po latach inną drogą. Znałyśmy się od dzieciństwa i przeżyłyśmy razem kawał życia, zwłaszcza ten najwcześniejszy, kiedy człowiek jeszcze nie umie nazywać emocji, ale bardzo mocno czuje obecność drugiej osoby. Nasza przyjaźń nigdy nie była cukierkowa. Bywała trudna, czasem zbyt intensywna, czasem niedopowiedziana. Ale była prawdziwa.
A potem przyszło życie - nowe miejsca, nowi znajomi, inne kierunki, inne miasta, nowe wersje nas samych, a przede wszystkim moment, w którym to ja postanowiłam odejść. I choć nauczyłam się żyć bez tej relacji, przez długi czas miałam wrażenie, że nikt nie potrafi zająć miejsca, które po sobie zostawiła.
Ta pustka po prostu cicho sobie istniała, głęboko zakopana pod warstwą rzeczy pilniejszych. I tak mijały lata.
Spotkałyśmy się znowu już jako dorosłe kobiety — po różnych doświadczeniach, z podobnymi bliznami, różnymi podejściami do spraw, ale bardzo podobną drogą życiową. I nagle okazało się, że rozumiemy się lepiej niż kiedykolwiek wcześniej.
Może naprawdę trzeba było dorosnąć do tej relacji. Nauczyć się nie tylko mówić, ale też słuchać. I słyszeć.
Myślałam o tym często podczas dziergania tej chusty - o tym, że nie wszystko, co się rozplata, znika na zawsze. Zdarzają się nici, które po prostu potrzebują czasu, żeby ponownie znaleźć właściwe miejsce, tak jak opisywałam to jakiś czas temu w poście na temat chusty z drugiej próby. Widocznie włóczka ma więcej wspólnego z relacjami między ludźmi niż przypuszczamy...
I może właśnie dlatego ten prosty wzór wydawał mi się tak odpowiedni - ponieważ nie próbuje niczego udowadniać. Po prostu trwa.
Dokładnie tak jak rzeczy i osoby, które mimo wszystko potrafią do nas wrócić.






Miło się czyta jak ktoś tak pięknie potrafi pisać o relacji i przyjaźni. Tak wyjątkowe słowa muszą dotyczyć wyjątkowej osoby. Połączenie wytworu z włóczki i opisu uczuć wydaje się być spójną całością. Niemal poetyckie wyznanie i dzieło rąk własnych to coś przepięknego i unikatowego.
OdpowiedzUsuńDobrze pisze się o przemyśleniach, które mam w trakcie dziergania. Dziękuję za uznanie, miło czytać dobre słowo.
UsuńKieckę, fakt, miałaś lepszą. (Teraz to ja noszę je częściej) Ale dzięki temu mamy cudowne wspomnienia, do których możemy wracać po latach. Jesteś moim brakującym puzzlem w układance. Myślę, że to stwierdzenie zawiera w sobie wszystko. Lov U
OdpowiedzUsuńSądzę, że puzzlowa alegoria jest najlepszym porównaniem 🤎 Luvya!
UsuńBoże jakie piękne te twoje robótki. Śliczne kolory. Miło mi że masz taką przyjaciółkę, którą znasz od lat. Ja z czasów szkolnych nie mam nikogo takiego. Dopiero na studiach poznałam dwie osoby, z którymi trzymam się do dziś. W szkole zawsze byłam sama niestety i nie mam dobrych wspomnień, którymi mogłabym się podzielić. Smutne, ale prawdziwe.
OdpowiedzUsuńKasiu, bardzo dziękuję za Twoje miłe słowa!
UsuńWbrew pozorom rozumiem poczucie osamotnienia w czasach szkolnych, to zwykle trudy dojrzewania sprawiają, że kontakty z rówieśnikami ciągną w dół, zamiast w górę. W okresie studiów człowiek już inaczej przetwarza, a kontakty są dojrzalsze niż jeszcze kilka lat wstecz i niektóre z tych znajomości są tak samo ważne, jak wcześniejsze. Chyba nie ma jednego dobrego przepisu na przyjaźń - najważniejsze, by dobrze czuć się w tej relacji =)
Życzę Ci, byś mogła któregoś dnia mimo wszystko uśmiechnąć się do swoich wspomnień z czasów szkolnych.
Chusta ma ładne odcienie. Relacje raczej zawsze są trudne, bo każdy jest inny. Ale ważne jest to czy ludziom zależy na relacji aby dojść do kompromisu i zbyt szybko drugiej osoby nie przekreślać. Wygrywa zawsze ten kto umie kochać i wybaczać 🙂.
OdpowiedzUsuńTe kolory bardzo mnie zauroczyły 🤎
UsuńCo do relacji... nie sądzę, by o wygraną w nich chodziło ;)