Zimowa chusta – błękit, cisza i rytm dłoni

Inspiracja: zima i śnieg, którego brak

Wzór: "Mech"

Materiał: motek od Wolleamore, 1000 m

chusta mech na szydełku crochet pattern


    Zima zawsze przychodzi trochę jak przyjaciółka z dawnych lat – cicha, spokojna, owinięta w szal chłodnego powietrza i błękitnego nieba. Niespiesznie siada obok mnie, przynosi ze sobą zapach mrozu i pierwszy śnieg pod koniec listopada. To jedna z tych pór roku, które uczą słuchać ciszy. A ja – zamiast od niej uciekać – uczę się ją przyjmować.

    Tym razem towarzyszy mi chusta w odcieniach niebieskiego: od bladego lodu, przez mglisty błękit, aż po głębokie granaty. Kolor nieba, spokojnej wody, oddechu. Niebieski symbolizuje dla mnie jasność umysłu, prawdę, intuicję, spokój i wewnętrzne ukojenie. Jest jak zimowy horyzont – chłodny, a jednocześnie pełen nadziei.


wzór mech na szydełko
Motek wolleamore


    Chusta powstaje z prostego wzoru. Nic skomplikowanego, żadnych pułapek, liczenia na zapas, wysiłku, który męczy zamiast dawać radość. To jeden z tych projektów, które wykonuje się niemal automatycznie. Za to uwielbiam ten wzór i właśnie w jego prostocie jest dla mnie coś głębszego.

    To jest dokładnie ten moment i ten konkretny wzór, dzięki któremu mój umysł odpoczywa, a proces tworzenia sprawia, że szydełkowanie staje się formą medytacji. Kiedy biorę włóczkę w dłonie i zaczynam kolejny rząd, świat powoli się wygasza. Ruchy dłoni stają się rytmiczne, spokojne, powtarzalne. 

Wdech, wydech, narzut. Wdech, wydech, przeciągnięcie nitki.
To w tych powtarzalnych gestach rodzi się coś bardzo podobnego do medytacji – stan pomiędzy snem a świadomością, moment, kiedy mogę wreszcie usłyszeć samą siebie.

Jak można osiągnąć taki stan podczas szydełkowania?

⪼ pozwolić dłoniom pracować bez napięcia,
⪼ wybrać wzór, który płynie sam,
⪼ nie zmuszać się do tempa,
⪼ oddychać w tym samym rytmie, w jakim porusza się włóczka, 
⪼ być tu i teraz, w tych kilku centymetrach nici,
⪼ czasem w tle gra muzyka, która mnie odpręża, ale nie skupiam się na niej - dosłownie jest tłem.

 

Chusta mech na szydełku crochet pattern


    Z czasem zauważam, że w tym delikatnym rytmie coś się uspokaja. Myśli, które wcześniej były chaotyczne, nagle stają się łagodniejsze. Zimowy hałas świata cichnie, a z nim moje napięcia. To właśnie w tych chwilach powstają moje najlepsze chusty – nie dlatego, że są perfekcyjne, ale dlatego, że powstały z ciszy umysłu.

    Zima w moim domu nie jest zimna. Jest spokojna i miękka jak włóczka, którą trzymam między palcami. I kiedy owijam się gotową chustą, mam wrażenie, że otulam się nie tylko kolorem, lecz także tym zimowym spokojem, który rodzi się w dłoniach, kiedy pozwalam sobie po prostu… być.

 

WIP work in progress

4 comments

  1. W tym co piszesz jest cos erotycznego.. momentami czytam z wstrzymanym oddechem w oczekiwaniu na następne słowa.. daj znać jak napiszesz książkę...to bedzie arcydzieło

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie przypuszczałam, że pisanie o dzierganiu może być erotyczne, ale przyjmuję to jako komplement ;) Książka? why not? Mam tysiąc pomysłów na minutę, pewnie i książka by się tam znalazła =D

      Usuń
  2. O, jak poetycko :). Lubię ten ścieg (mech), za tę prostotę właśnie. A wygląda trochę tak jakby był tkany. Kolory niestety u mnie wyglądają jak odcienie szarości, ale też mi się podoba to cieniowanie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To chyba przez filtr, jaki nałożyłam na zdjęcie. Postaram się dodać jeszcze zdjęcie samego motka bez filtra - powinno najlepiej oddać kolory =)
      Pozdrowienia!

      Usuń